Archiwum
KORELACJE TZOLKIN Z KALENDARZEM GREGORIAŃSKIM


[22.10.2009] KALENDARZ MAJÓW A KALENDARZ CARLA CALLEMANA


Na wielu anglojęzycznych stronach odnalazłem aplikacje umożliwiające przeliczanie daty z naszego kalendarza na kalendarz Majów... Jednak Wasza strona podaje inny Tzolkin. Strony anglojęzyczne są zgodne co do tego. Skąd ta rozbieżność? Czy może wkradł się błąd do Waszej aplikacji?...

Chciałem sprawdzić swój kin narodzin i wyniki są różne na stronach...

Jesteście moim ukochanym wydawnictwem od 2001... KM odmienił moje życie, uratował małżeństwo... Podziwiam Pani spokój i odwagę. Wśród ludzi jest tyle obłudy. W Poznaniu Rafał Gierdal propaguje kalendarz C. Callemana, a ciekawostki przemyca z Pani strony... W książce „KM i T.Ś.” przeczytałam, że pomiędzy 11.02. a 29.11.2011, w Uniwersalnym Podświecie, zniknie z Ziemi ego. Skoro tak, to zespół Callemana powoli powinien się bać. Albo już się boi, stąd agresja...

■ itp. listy.


Kwestie przeliczników wyjaśniałam wielokrotnie. Dlatego najpierw wróćcie do odpowiedzi w dziale „Kalendarz”/„Długa Rachuba” i „Symbol ‘2012’ – Definicja Tzolkin”, a dopiero po tym przeczytajcie poniższe uzupełnienie.

Wiele osób wciąż myli kalendarz Majów Tzolkin z przelicznikiem na kalendarz gregoriański. Powtarzam: TZOLKIN jest JEDEN !!!, zaś korelacji wiele. Choć każda z nich jest prawidłowa, należy trzymać się tylko jednego, dowolnie wybranego sposobu umiejscawiania Tzolkin w czasie gregoriańskim.

Zachodnia nauka posługuje się korelacją 584285 /GTM (od nazwisk twórców Goodmana, Thompsona i Martineza) lub korelacją 584283, które uwzględniają rok przestępny. Różnica wynosi 2 dni.
Na świecie nie ma jednak człowieka, który potrafiłby wskazać dokładną datę początku Wielkiego Cyklu Majów. Dlatego nikt nie ma prawa twierdzić, że tylko wskazana przez niego korelacja lub jego sposób datowania i interpretacji jest prawdziwy, jedyny, wiarygodny?

Świat nauki jest bardzo zachowawczy, oporny na zmiany i nowości. Warto przypomnieć, że korelacja zaproponowana przez Josepha T. Goodmana w 1905 roku, zanim została przyjęta, przez wiele lat była ignorowana przez wszelkiego rodzaju autorytety.
W 1994 roku podobny los spotkał innego badacza kultury Majów – Maurice M. Cotterella, który rozszyfrował relief Płyty sarkofagu Pacala Votana w Palengue. Spotkał się z wyjątkową niechęcią, wręcz agresją pracowników British Museum w Londynie, jak również negatywną reakcją archeologów. Jego odkrycie do dziś nie zostało oficjalnie zaakceptowane.

Środowisko konserwatywnych naukowców okazało się mało przyjazne również wobec geniuszu dr. José Argüellesa, historyka sztuki, filozofa, artysty-wizjonera, proroka, odkrywcy klucza do Świętego Kalendarza Tzolkin. Obronił go tytuł doktora filozofii uzyskany w 1969 roku oraz fakt, że był wykładowcą prestiżowych uczelni, jak Uniwersytet w Princeton, Uniwersytet Kalifornijski w Davis i San Francisco, Evergreen State College, Naropa Institut, Uniwersytet Kolorado w Denver; należał też do kadry naukowej Union Graduate School, gdzie koordynował program Sztuki Kreatywne. W 1972 został uczniem tybetańskiego mistrza medytacji Chogiam Trungpa Rinpoche (polecam jego książkę "Wolność od duchowego materializmu") i z jego pomocą sformułował pryncypium dharmy. Od 1983 razem włączył się do działań na rzecz pokoju na świecie, Planet Art Network /z. www.tortuga.com).

Kulturę Majów José Argüelles zgłębiał od 14. roku życia. Po 33 latach wnikliwych poszukiwań znalazł klucz do Tzolkin oraz dokonał nowej, bardziej precyzyjnej korelacji, w której zsynchronizował Tzolkin z cyklami Słońca, uwzględniając przy tym tak ważny w filozofii Majów, a jednocześnie najbardziej negowany przez zachodnią naukę – aspekt duchowy (wymiar bezczasowości).

W kosmologii Majów wszystkie epoki historyczne pokrywały się ściśle z cyklami astronomicznymi. To dlatego starożytni Majowie tak uważnie obserwowali mapę nieba i ruch planet. Dr Argüelles przez 5 lat testował prawidłowość swoich obliczeń. Wyniki udostępnił światu w roku 1992 w niezwykle prostej formie, jaką jest Dreamspell (Kalendarz 13-Księżyców/28 dni). Różnica pomiędzy korelacją GTM i korelacją dr. Argüellesa wynosi 52 dni.

Dziś, jego dorobku nie sposób ukryć przed światem, ponieważ z Dreamspell-Argüellesa pracują miliony ludzi na wszystkich kontynentach. Z tego zrodziła się zawiść niektórych badaczy.
Dr. Argüelles – jako wiedzący – nie reaguje na prowokacje, nikogo nie przekonuje na siłę do swoich odkryć, odnosi się z szacunkiem do każdej interpretacji kalendarza Majów. Dowodem na to jest piękna Przedmowa, którą napisał do książki Carla Callemana „The Mayan Calenar and the Transformation of Consciousness”; co więcej – pamiętając swoje początki i chcąc pomóc autorowi zaistnieć, pozwolił zamieścić swoje nazwisko na okładce jego książki (z. Pytania /Przedmowa do książki „Kalendarz Majów i transformacja Świadomości”).
Dziś dr Carl Calleman, biolog-toksykolog, współpracownik WHO, publicznie nazywa dr. Argüellesa oszustem, by zająć jego miejsce i przejść do historii jako pierwszy odkrywca „prawdziwego” klucza do „prawdziwego” Kalendarza Majów.
Nie dziwi zatem fakt, że tak cenna na starcie Przedmowa dr. Argüellesa została usunięta z polskiego wydania książki „Kalendarz Majów i transformacja Świadomości”.

Podstawą oszczerstw jest argument, że dr Argüelles przesunął liczenie kalendarza o 50 dni, bo chciał być 11 Chuen (Małpą 11), jako że 11 miałaby być mistrzowską liczbą. Jest to oczywista konfabulacja lub przejaw totalnej ignorancji – w kosmologii Majów nie ma bowiem liczb mistrzowskich (!). Liczba 11 jest wyjątkowo „niewdzięczną” liczbą inkarnacyjną – obliguje podopiecznych do wielkiego porządkowania świata, sprzątania sceny po innych, usuwania destrukcji, rozładowywania napięć – uczy wyjątkowej pokory. A takiej roli nikt świadomie sam by sobie nie wybrał.

Dr Carl Calleman w swoich pracach o Kalendarzu Majów powiela znaną już wiedzę, wprowadzając nowe nazewnictwo i subiektywną dointerpretację na bazie mitologii. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka spojrzenie dr. Callemana wydawałoby się ciekawe, jest mało praktyczne, zbyt archaiczne i zagmatwane. To zraża wielu do pracy z kalendarzem Majów albo też Azteków.
Przykład:
Co przeciętnemu człowiekowi po wiedzy, że żyje w takim czy innym wyalienowanym „Podświecie”, albo że urodził się w „2 Chuen pod panowaniem azteckiego boga ziemi Tlaltecuhtli w trecenie Psa”, skoro nadal nie wie, jak poradzić sobie z aktualnym problemem, jak przezwyciężyć pecha lub dlaczego wciąż denerwuje go pani Iks czy pan Ygrek?...

PUŁAPKA

Największą pułapką Carla Callemana jest to, że próbując narzucić własny tok myślenia, zaczął siać wrogość i nienawiść, dzielić ludzi na przyjaciół i wrogów. Boska zasada Majów In lak’ech zdaje się być mu nieznana.
Manipulacja świadomością ludzi, której dopuszcza się wraz z zaufanymi osobami nie jest dobrym kierunkiem. Najwięcej wątpliwości budzi osobowość pana Kalki, Hindusa, którego Carl Calleman nazywa awatarem, nowym wcieleniem Wisznu i jak podaje, jest jego uczniem (w książce nigdzie nie znalazłam pełnego imienia i nazwiska mistrza). Kalki daje ludziom diksze (deeksan) – Złote Kule Oświecenia, energię balansującą obie półkule mózgowe, usuwającą negatywne programy w ciągu 21 dni. Po tym ludzie osiągają stan oświecenia konieczny do przejścia w Nowy Świat. (Pisałam już o tym /z. Pytania /8.05.2007 – „Fenomen Davida Icke”). Dlatego krótko:

Na czym polega dawanie diksz? Liliana Häckner, tłumaczka Carla Callemana, i jednocześnie osoba autoryzowana do dawania diksz, pisze:

Warunkiem niezbędnym do oświecenia jednostki jest to, aby aktywność płatów ciemieniowych została wyłączona oraz by aktywność ta została przesunięta do płatów czołowych... Celem, dla którego zaprojektowane są diksze Sri Kalki, jest spowodowanie takiego właśnie przesunięcia (tu odsyła do książki i Podświatów dr. Callemana) ...Miłość porusza wszystko, co do niej niepodobne, więc wielu, którzy otrzymali diksze, doświadczyło przeciwstawnych stanów, kiedy początkowy błogostan, czasami podobny do doświadczenia stanu oświecenia, mógł przejść w rozczarowanie, kiedy początkowe doświadczenie ustąpiło. ... Diksze, czym są i dlaczego służą procesowi oświecenia? Sri Bhagavan opisuje je jako Złote Kule, nad których udoskonaleniem pracował przez dziesięciolecia. Pierwotnie były one przekazywane przez kontakt fizyczny za pośrednictwem przewodników, ale trochę później wyłoniły się inne sposoby przekazu tej boskiej inteligencji. [koniec cytatu]

Tu pojawia się kolejna wątpliwość:
Skoro Złote Kule są cudownym narzędziem w Boskim Planie, dlaczego ich twórca musiał je „zaprojektować”, a potem jeszcze przez dziesięciolecia pracować nad „udoskonaleniem”? Dlaczego „Bóg” nie objawił „swojemu synowi” – „awatarowi” Kalki doskonałego produktu?

I pytanie:
Czy propagatorzy tej ekspresowej metody doznania oświecenia doszli do wiedzy sami, czy zostali najpierw oświeceni przez mistrza (także w kwestii Kalendarza Majów, skąd ich agresja)?
Być może wszyscy uczniowie/instruktorzy z Łodzi, Poznania czy Warszawy dostali owe diksze?

Nic nie jest nam dane na zawsze – nawet rozum. Czy rozsądna osoba, pracująca nad swoją świadomością pozwoliłaby na obcą ingerencję w swój mózg zupełnie świadomie? Do takiego kroku może tylko popchnąć determinacja w zdobyciu sławy lub rozbuchane ego.
Dlatego radziłabym unikać bezpośredniego kontaktu z takimi osobami. Diksze – faktycznie subtelne programy manipulacji – można „wrzucać” do głowy niezauważalnie, nawet choćby podczas grupowej medytacji. Samo studiowanie książek Carla Callemana nie stwarza żadnego zagrożenia – to pragnę zaakcentować bardzo mocno.


Aby być dobrze zrozumianą, zaznaczam, że nie oceniam osoby Carla Callemana w kategoriach „dobry” lub „zły”, lecz przekazuję własne spostrzeżenia i uwagi zgłaszane mi przez czytelników.
Podkreślam, że Carl Calleman – jak każdy człowiek na świecie – jest jednym z 6 miliardów uczestników biorących udział w Wielkiej Grze Uniwersum. Reguły zostały jasno określone: gra powinna toczyć się fair play. Ten, kto je łamie, wcześniej czy później stanie się outsiderem.

Dlatego apeluję: broniąc własnej prawdy, nie zniżajcie się do poziomu języka fanatycznych uczniów dr. Callemana i raczkujących ego, jak te poniżej:

Powinniście wiedzieć, że tylko dr. Carl Johan Calleman zna prawdziwą interpretację Kalendarza Majów, a nie wasz Arguelles...

Widzę, że zmieniliście rachubę liczenia, zmieniła się ilość miesięcy... [?] wasza metryka jest ustawiona pod imaginacje pani kotwickiej..., i w końcu pytanie: skąd bierzecie te liczby, wymyślacie je na burzy mózgów, jesteście najmniej kompetentnym wydawnictwem w tej dziedzinie, szkoda słów, ale teraz widzę, że głupota naprawdę nie jest uleczalna, nawet nie wiecie, jak wyglądał kalendarz Majów, pisownia zamierzona.


UNIWERSALNY KODEKS ETYCZNY

Szacunek należy się każdej wiedzy, także tej propagowanej przez dr. Callemana i jego współpracowników.
Tyle jest prawd na świecie, ilu ludzi. Każda z prawd jest prawdziwa dla osoby, która ją głosi. Każdy z nas ma jednak wolną wolę i sam decyduje, ku której z nich się skłania. Teraz w sferze mentalnej dokonuje się decydujący podział duchów. Dlatego dla zwolenników Carla Callemana liczy się każda pozyskana jednostka (dawca energii), tak ważne są koneksje, „zaloty”, „kluby wzajemnej adoracji” i autoreklama Carla Callemana poprzez produkowane filmy.

[Na marginesie:
wg Dreamspell Argüellesa, data 11.02.2011 - będzie to kin 49, Muluc 10 – manifestacja... /Fala Ahau – m.in.
kin narodzin Beaty Ohryzko i Zielony Dzień Wydawnictwa PULSAR].


Powtarzam: ci, którzy próbują narzucić światu „jedyny” prawdziwy sposób interpretacji Kalendarza Majów, którzy upierają się przy sztywnych autorytetach – kompletnie nie rozumieją istoty kalendarza Tzolkin. Reprezentują pseudoakademickie podejście do wiedzy starożytnych Majów – dla nich Tzolkin to zbiór kropek, kresek (liczb) i glifów, do których przyporządkowują daty gregoriańskie według obowiązujących powszechnie korelacji, a potem interpretują historię, bieg wydarzeń i kiny swoim trójwymiarowo ograniczonym rozumem (prawa półkula mózgu pozostaje w stanie uśpienia).

Natomiast wśród zwolenników J. Argüellesa nie liczy się ilość, ale jakość. Stąd w mojej pracy ważne jest to, aby dzielić się wiedzą, umożliwiać start nieznanym osobom, uświadamiać ludzi, informować o wszystkim, co się dzieje w tle, niezależnie od tego, czy jest to dla mnie korzystne, czy nie. Taka jest moja rola.
Dla mnie Kalendarz Majów i Dreamspell Argüellesa jest żywy, daje ludziom otuchę i wiarę, że WŁASNĄ pracą nad sobą i swoimi zachowaniami w relacjach z innymi są w stanie zmienić otaczający ich świat. Osoby pracujące z tym właśnie Kalendarzem nie potrzebują żadnych przyspieszaczy w rodzaju oświecających kul. Dla nich Kalendarz jest czytelnym narzędziem, które pozwala odnaleźć się w tu i teraz.
Mam na to liczne dowody.

Ufam ludziom i wierzę w dobro drzemiące w każdym człowieku. Jeśli nie ufasz sobie, nie zaufasz innym. Jeżeli ktoś mnie oszuka, nie oznacza to mojej porażki, lecz pokazuje, że dana osoba nie wykorzystała danej jej szansy. W mojej pracy nie ma żadnych wpadek, lecz liczy się odwaga do podjęcia ryzyka i ufania ludziom. Tak było z Beatą Ohryzko i Centrum Wiedzy Majów, Przemkiem Woliczko – szamanem Lakotów, Jimem Humble i preparatem MMS, Stasiem Olszewskim, Tomkiem Warzywodą – szamanem-daimistą z Torunia. Rozgłos, ego, pieniądze są naprawdę wielkim wyzwaniem i nie każdemu udaje się udźwignąć jego ciężaru. Pozorny wzlot i profity są chwilową iluzją.

Mimo tak wielu doświadczeń, nadal moim marzeniem jest to, aby wokół Centrum Kalendarza Majów skupiali się ludzie o otwartych sercach, uczciwi, dojrzali, bezinteresowni, gotowi do pracy zespołowej. Szansę ma każdy.

Zastanawiam się nad zmianą siedziby na większą. Niestety, w Polsce nie ma bezinteresownych sponsorów, a szejkowie z Emiratów Arabskich nie znają Kalendarza Majów, musimy więc liczyć na siebie.

INTUICJA

Intuicję mam doskonałą. „Zawodzi” mnie tylko wtedy, kiedy wiem, że powinnam, ale nie chcę zmierzyć się z problemem (jak np. sekty i szamnizm). Takie „wpadki” nazywam „spiskiem moich drogich Majów”. Spiskują nieustannie... z boku czai się już następny, niechciany temat – „oświata” i „programowanie”...
Tym razem „przechytrzę” intuicję. Tematy te rozwijam w nowej książce.


W najbliższym czasie pojawi się „bezpieczny” temat – zdrowie, samoleczenie, żywność modyfikowana genetycznie / GMO. Taka jest potrzeba czasu. Nie zabraknie też niespodzianki od Majów.

In lak’ech
Hanna Kotwicka
Ben 12


Środa, dnia 22 października 2009 r.
Kin 92 – Żółty Magnetyczny Człowiek
Siła wrodzonej mądrości i wolnej woli

Fala wolnej woli, suwerennych decyzji, odpowiedzialności,
jak również ego-sugestii, fałszywych podszeptów, uzależnień, manipulacji.