Archiwum
Fenomen Davida Icke


[08.05.2007] Temat: FENOMEN DAVIDA ICKE:
"Opowieść o wężach i dźwięku".
OŚWIECENIE – „ZŁOTE KULE” – ILUZJE - HOLOGRAMY.


Czy gadoidy są wśród nas? [...] Czy słyszała Pani o Davidzie Icke i jego teoriach? [...] Co to są diksze?


Te i podobne pytania od dawna czekały na odpowiedź. Przyznam, że nie planowałam do nich wrócić, ale też nie usunęłam ich z listy.

O Davidzie Icke usłyszałam po raz pierwszy w ubiegłym roku, kiedy na jednym ze spotkań ktoś nieśmiało wymienił jego nazwisko. Potem jeszcze kilka osób pytało mnie o jego teorie, ktoś nawet napomknął, że jedno z wydawnictw zastanawia się nad przekładem jego książek. I na tym się skończyło. Czas zrobił swoje ... zupełnie o tym zapomniałam aż do ubiegłego tygodnia, kiedy osoba, którą bardzo cenię za jej wiedzę i mądrość, spytała mnie, czy czytałam o „fenomenie Davida Icke” w numerze 3 miesięcznika „CRYSTAL”.

Przeczytałam artykuł ponownie. Tym razem dał mi wiele do myślenia, tym bardziej, że powrócił do mojego pola w szczególnym dla mnie dniu – w „Zielonym Dniu” domykającym cykl życia. Fakt, że dziś o tym piszę, dowodzi, że „Zielony Dzień”, wymieniając potencjały roku, nie odesłał „reptiloidów Icke” do przeszłości, lecz włączył je do mojego następnego obiegu.

Kim jest David Icke?

David Icke, ur. 29.04.1952 (kin 171, Chuen 2 /Fala Psa), były piłkarz ligi angielskiej, później popularny komentator sportowy, rzecznik prasowy Partii Zielonych, po wycofaniu się z polityki zajął się ezoterycznymi teoriami spisku. Dziś uchodzi on za najbardziej kontrowersyjnego pisarza, głosiciela wyjątkowo ekstremalnych tez wprawiających w zdumienie najśmielszych zwolenników literatury New Age. Według Icke znaczna część cywilizacji ziemskiej jest kontrolowana przez gadoidalną mniejszość, zmutowaną z gatunkiem ludzkim celem przetrwania oraz ukrycia swego pochodzenia i intencji pod postacią skafandra genetycznego, jakim jest ciało ludzkie. Gadoidy planują zniewolić ludzkość poprzez odpowiednio dobrane programy, implantowanie chipów, manipulacje genetyczne, bezinwazyjne operacje na mózgu, okupowanie dwóch czakramów celem zablokowania następnych. W jednym z wywiadów dla telewizji BBC Icke ogłosił się Synem Boga – współczesnym Mesjaszem. To sprawiło, że jedni uznali go za szaleńca, inni za najśmielszego wizjonera nowego czasu.

Zaczęłam się zastanawiać, czemu to wszystko ma służyć. Nigdy nie interesowały mnie ani horrory, ani filmy i literatura z gatunku fantastyki naukowej. Aż tu masz: Byk-pragmatyk i matrix, UFO, E.T., zombi, reptiloidy, iluminaci... Coś musi się w tym kryć, skoro temat przebudził się na nowo. Być może, moim celem jest rzucenie światła na zagadkę „reptiloidów”. Przyznam, że nie jestem tym zachwycona. Jednak spróbuję się z tym zmierzyć, bo tak jak w każdej bajce ukryty jest morał, tak w każdej iluzji musi tkwić wątek prawdy.

Nic nie dzieje się bez przyczyny ... czas przemian, masowe przebudzenie, Szmaragdowe Tablice Thotha, kontrowersyjny Icke i Majowie – Nawigatorzy Czasu i Panowie-Iluzji. Dlatego niezależnie od tego, jak absurdalne wydają się teorie Davida Icke, warto jednak – na wszelki wypadek – zapoznać się z nimi. (Zob. poprzedni wpis: Opowieść o wężach i dźwięku.)

Istnieje bowiem wiele wspólnych wątków pomiędzy filozofią Majów i tezami Icka. Na przykład, dwa oblicza Boga: Niszczyciel i Stwórca, mądrość światła i mądrość cienia zakodowana w znakach kalendarza Majów, mistrzowie genetycy, Tzolkin – boski plan ratunku, Statek Kosmiczny Ziemia 2012. Każdy, kto zna treść książek Kompendium i Czas i przeznaczenie i przeczyta Opowieść o wężach i dźwięku (na końcu odpowiedzi), natychmiast uchwyci tę niewidzialną, eteryczną zbieżność. Johann Kössner już kilkanaście lat temu nawiązywał do problematyki „hybryd Anunnaki” (zob. Czas i przeznaczenie, str. 101):

Typ pół-bóg-pół-zwierzę to homo sapiens. Jesteśmy więc istotami, w których zjednoczyły się dwie płaszczyzny. [...] Jak długo w ewolucji dominowała świadomość zwierzęca (a tak było do niedawna), tak długo zajęci byliśmy jedynie bojaźliwą, trójwymiarową gonitwą za chlebem. Ludzie znajdujący się w tej fazie rozwoju mają cechy charakterystyczne dla świata zwierząt, takie jak walka o terytorium czy zdobycie przewagi w grupie. [...] Teraz docieramy do miejsca przełomu, gdzie obowiązuje współczynnik pół na pół. [...] Jeżeli człowiek przezwycięży dominujące w nim cechy zwierzęce, tzn. odejdzie od ustawicznej walki o pozycję, władzę, stanowisko, utrzymanie rewiru, wtedy jego twórczy, niezawisły potencjał boski zaprowadzi pełną harmonię w jego ciele.
Żyjemy w epoce, w której ludzkość tylko jako całość może dokonać skoku kwantowego. Proces ten toczy się na scenie życia powszedniego, a wzmacniany jest przez rezonanse morficzne [wykazujące formę i kształt]. Pamiętajmy, że są niżsi bogowie-stwórcy, bogowie polaryzacji, Anunnaki i wiele innych istot, które przez długi czas urzeczywistniały swoje wizje za pośrednictwem stworzeń ludzkich, ale jednocześnie to oni przyczyniali się do rozwoju naszej boskości.

Może nie wszystko, o czym mówi Icke, jest fantastyką. Weźmy przykładowo sprawę implantowania chipów celem zachowania kontroli nad gatunkiem ludzkim. Czy ten proces nie zaczął się wiele lat temu za naszym przyzwoleniem? Czym są karty kredytowe, elektroniczne identyfikatory, pesele, odciski linii papilarnych w dowodach osobistych, telefony komórkowe, systemy nawigacji satelitarnej GPS, GALILEO, GLONASS, obejmujące zasięgiem całą kulę ziemską? O tym czytałam już kilkanaście lat temu w Przepowiedniach z Jukatanu (wtedy nie znałam jeszcze kalendarza Majów).

A ukryte programy kontroli umysłu? To znamy niemal od kołyski. Dzisiejsze metody są bardziej wyrafinowane, adekwatne do postępu technosferycznego i poziomu świadomości osobnika. Dziś nie trzeba fizycznych przyrządów, by „zaprogramować” ludzi. Wystarczy chwila. Ci, którzy ukończyli kurs SILVY, wiedzą, w jaki sposób to działa.

Dziś, coraz częściej wykorzystuje się przeciwko nam wiedzę o częstotliwościach Schumanna i naszym polu elektomagnetycznym, poprzez które wchodzimy w rezonans z Ziemią i wszystkimi innymi istotami. W porównaniu do lat 50. zakres częstotliwości fal Schumanna znacznie się rozszerzył, teraz informacje docierają do nas nie tylko w fazie Alpha (stan przed zaśnięciem lub po przebudzeniu albo w medytacji), ale i w fazie Beta (jawa, stan czuwania). Jest to czymś więcej niż stan medytacji, bo daje możliwość równocześnie być aktywnym i śnić na jawie albo, mówiąc inaczej, czerpać informacje hot-line z podświadomości. Stąd moje ciągłe apele o zachowanie ostrożności podczas medytacji grupowych w gronie niznanych wam osób.

A bezinwazyjne operacje na mózgu? Czy nie posługują się nimi dawcy tajemniczych diksz? Jeśli tak, to tu ezoteryka posunęła się o krok za daleko. Czy jest na świecie ktoś, komu wolno ingerować aż tak daleko w ludzki „umysł”?

Czy wiecie, na czym polega dawanie diksz, do których od początku byłam bardzo zdystansowana (dziś wiem dlaczego). Zobaczmy, co piszą na ten temat ich propagatorzy. Przekład Liliany Häckner, osoby autoryzowanej do dawania diksz:
...warunkiem niezbędnym do oświecenia jednostki jest, aby aktywność płatów ciemieniowych została wyłączona oraz by aktywność ta została przesunięta do płatów czołowych ... Celem, dla którego zaprojektowane są diksze Sri Bhagavana, jest spowodowanie takiego właśnie przesunięcia (tu odwołanie do Kalendarza Majów i Podświatów dr. Callemana). Dalej czytamy: Miłość porusza wszystko, co do niej niepodobne, więc wielu, którzy otrzymali diksze, doświadczyło przeciwstawnych stanów, kiedy początkowy błogostan, czasami podobny do doświadczenia stanu oświecenia, mógł przejść w rozczarowanie, kiedy początkowe doświadczenie ustąpiło. [...] Diksze, czym są i dlaczego służą procesowi oświecenia? Sri Bhagavan opisuje je jako Złote Kule, nad których udoskonaleniem pracował przez dziesięciolecia. Pierwotnie były one przekazywane przez kontakt fizyczny za pośrednictwem przewodników, ale trochę później wyłoniły się inne sposoby przekazu tej boskiej inteligencji.

W ciągu ostatniego roku spotkałam kilku takich pozornie „oświeconych” ludzi, jedni pałali wyjątkową wrogością, inni prosili mnie o pomoc. Tu nasuwa się pytanie-refleksja: skoro Złote Kule miałyby być tym cudownym narzędziem w Boskim Planie, dlaczego ich twórca musiał je „zaprojektować”, a potem jeszcze przez dziesięciolecia pracować nad ich udoskonaleniem. Czy „Bóg” nie mógł mu ich objawić w formie doskonałego produktu? A może „Bóg” też czekał na dogodniejszy dostęp, czyli na zmianę częstotliwości fal Schumanna?

Czym są „inne sposoby przekazu”?
Może „inne sposoby” to niepytanie nikogo o zdanie, a Kalendarz Majów to przynęta. Ważne, aby było nieświadome niczego forum. Natomiast niepokornych-świadomych można próbować zastraszyć lub wyeliminować na odległość poprzez „modlitwy śmierci”, uporczywe smsy lub telefony. Tu najskuteczniejszą ochroną jest boskie Światło, silna wiara i stałość poglądów. Dlatego jeszcze raz przypominam wam o zabezpieczeniach, o odnowieniu polecenia dla swojej świadomości, o którym pisałam kilka lat temu w książce Kosmiczna telepatia i Ty (zob. str. 200). Jest to bardzo proste, wystarczy wypowiedzieć z pełną ufnością słowa: Od tej pory moja rozumna świadomość chroni mnie i moje wszystkie czakramy przed wtargnięciem niskich energii w czasie snu, modlitwy, medytacji i w każdym innym dowolnym czasie, kiedy uśpiona jest moja zdolność czuwania”. Tylko tyle, a działa. To dzięki temu wciąż jestem tu-i-teraz-i-sobą. Jest to jedyny, niezawodny sposób na przetrwanie zawirowań czasu transformacji i przemian. Postępuję tak, jak starożytni Majowie, tzn. nie staram się przeciwdziałać temu, co musi się wydarzyć. Wiem, że wszystko, co się dzieje, dzieje się we właściwym czasie. Chętnie dzielę się z Wami swoją wiedzą, ostrzegam Was, abyście tak, jak ja, byli przygotowani na wszystko, co się dzieje i będzie dziać. Moim drogowskazem jest głos intuicji, mowa ciała i znajomość Kalendarza Majów. Ale nie lekceważę też innych znaków, zwłaszcza tych fizycznych, dawanych mi przez ludzi.

Wracając do Davida Icke i blokady czakr, o których napomknął w jednym ze swoich wywiadów, mogę od siebie dodać, że chodzi tu o czakrę splotu słonecznego (odpowiednik majańskiego Kuxum Suum, czyli Drogi do Nieba lub inaczej obiegu Zuvuya – linii pamięci, wg „Surferów Zuvuyi”) i czakrę serca (klucz do otwarcia czakry korony).

Blokując czakrę serca i splotu słonecznego oraz wyłączając aktywność płatów ciemieniowych (ośrodki analizy doznań czuciowych, impulsy z receptorów) i ciemieniowo-potylicznych (ośrodki wzrokowe, które interpretują obrazy – niestety, te także!) na korzyść płatów czołowych (ośrodki ruchowe i psychiczne /ew. zaburzenia cech osobowości), dokonywałoby się skandalicznej manipulacji na gatunku ludzkim. To mogłoby również oznaczać uaktywnienie trzeciego oka na poziomie światów astralnych, pól morficznych i rzeczywistości wirtualnych wedle woli „nawigatora”. Tak przynajmniej wskazywałaby logika myślenia, natomiast osobista wiara to druga sprawa. Z pewnością osobom zagubionym, poszukującym, osamotnionym można wmówić wiele i wiele też obiecać.



Jeśli zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, to czy wolno nam udoskonalać naszego Stwórcę? I to – dziwnym zbiegiem okoliczności – tuż przed zapowiedzianą na ten rok aktywacją czakry korony w skali ziemskiej. Dzięki niej zyskamy bezpośredni dostęp do planetarnego banku informacji, bez pomocy osób trzecich. Jednak warunkiem aktywacji czakry korony jest harmonijna praca czakry serca. Po co sztucznie przyspieszać proces, skoro stoi on już u progu i postępuje w sposób naturalny? Chyba, że ktoś lub coś widzi w nim zagrożenie.

Dlatego bądźcie czujni. Jeśli ktoś jest nowicjuszem na ścieżce poszukiwań, powinien zachować szczególną ostrożność. Nie oznacza to jednak, aby unikał kursów czy spotkań. Nie można uciekać przed życiem i tym, czego trzeba doświadczyć w szkole życia. Wystarczy patrzeć i wsłuchiwać się w siebie. Ale nie ulegajcie wibracji strachu, ponieważ tak już jest, że najsilniej przyciągamy do siebie to, czego się najbardziej boimy. Jeśli poczujecie niepokój, zniechęcenie albo zaczną przychodzić czarne myśli, zróbcie sobie równoważenie czakramów albo poproście o pomoc kogoś, do kogo macie pełne zaufanie. Może się jednak zdarzyć, że dołek emocjonalny okaże się silniejszy od was i nic nie będziecie chcieli zrobić w kierunku swojego uzdrowienia. Niech i tak będzie. Niektórzy z nas muszą zostać przyciśnięci do ściany. Nie przeciągajcie jednak struny i kiedy – nagle – poczujecie przenikliwy, krótkotrwały ból w łokciu, będzie to bardzo poważny ALARM. Potraktujcie go jak przeraźliwe wycie syreny. Łokcie to nasze wentyle awaryjne, przez które nadchodzi pomoc w sytuacjach kryzysowych, żeby nie powiedzieć krytycznych. Wtedy należy naprawdę się zmobilizować, bo tu żarty się kończą i otwiera się prawdziwa „otchłań mentalna”.

Trochę powiało grozą, dlatego od razu uspokajam: nie jest tak źle, jak myślicie. To wszystko musiało się wydarzyć. Przypomnijcie sobie skrócony Plan Czasu 1987–2013 (zob. Kompendium, str. 103-104). Plan na lata 2000–2007 przewidywał powrót prapamięci, rekonstrukcję przeszłości planetarnej, powrót Białej Magii – magii miłości i przebaczenia. Dlatego teraz musi nastąpić zdemaskowanie Czarnej Magii, czyli potęgi negatywnych myśli, i tych, którzy je wysyłają, często z „miłością” na ustach.
Na lata 2007–2012 zapowiedziano otwarcie Tunelu Czasu. Dziś wiemy, że ten proces zainicjuje aktywacja czakry korony w połowie lipca 2007.

Wyszliśmy od Szmaragdowych Tablic Thotha i poprzez fenomeny Icke zapuściliśmy się w światy iluzji ziemskich, by stanąć u źródeł Prawdy. Teraz wystarczy tylko krok, by skąpać się w wodach przypomnienia. Jednak ten krok każdy musi zrobić samodzielnie. Dlatego teraz rozejrzyjcie się wokół, spójrzcie na siebie i w siebie, i zastanówcie się, czy jesteście prawdziwym sobą, czy też wciąż gracie swoje role (Niebiański dialog).

Czasu mamy niewiele. Czas Karmiczny i związany z nim Świat Iluzji są jedynie programem pomocniczym w procesie oczyszczania. Kiedy otworzy się czakra korony i zyskamy głębszy wgląd i ogląd, może się okazać, że po drugiej stronie sześciowymiarowej kurtyny Światów Iluzji, iluminatów i hybryd nie ma i nigdy ich nie było. Tam każdy z nas jest boski. Cała reszta to projekcja, produkt stwórczej potęgi naszych myśli. Wprawiając obrazy w ruch, uwierzyliśmy, że są „żywe”. A „ruchome” i "straszne" będą dopóty, dopóki będziemy napędzać je paliwem naszych emocji. Tak funkcjonuje nasz ziemski hologram.

Potrzebowaliśmy Davida Icke, by wybrać się na niemy film do Starego ILUZJONU. Film już się kończy, ale każdy może zostać na drugi seans i następny, i następny... Mnie wystarczy.

PODSUMOWUJĄC:

Jeśli planeta Ziemia stała się strefą eksperymentalną i kosmicznym poligonem do wypróbowania stwórczej potęgi myśli i prawa wolnej woli, to eksperyment udał się w stu procentach. Udowodniliśmy, do czego zdolny jest człowiek. Jednak czas eksperymentów już się skończył. Teraz nastał czas wielkiego porządkowania wszystkich sfer bytu: duchowej, mentalnej, emocjonalnej, fizycznej.

Dziś bezpośrednim zagrożeniem nie są byty astralne i twory naszych myślokształtów, lecz człowiek skoncentrowany wyłącznie na materii (mieć więcej niż inni – „symbol Kaina”). To my dajemy im władzę nad nami. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze i lęki. „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Dlatego demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze – bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i kiedyś wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Teraz zapoznajcie się z częścią 1 artykułu opublikowanego w marcowym numerze miesięcznika CRYSTAL, część 2 w numerze 5/2007, następne – w numerach nieparzystych. Zainteresowanych odsyłam na stronę www.crystal.org.pl

Piątek, dnia 11 maja 2007
Kin 238 – Białe Samoistne Zwierciadło
Siła Uniwersalnej Prawdy
Fala Orła – Siła Wizji i Świadomości Planetarnej




"OPOWIEŚĆ O WĘŻACH I DŹWIĘKU".










Wtorek, dnia 8 maja 2007
Kin 235 - Niebieski Magnetyczny Orzeł