|
26-letni cykl porządkowania... DROGA DO CELU
Tłem dla interpretacji każdego wydarzenia jest 26-letni cykl oczyszczania ostatnich 5125 lat naszych dziejów albo 5200 Dreamspell-lat (1987–2012). Jeden kin definiuje jeden katun, czyli około 20 lat. To oznacza, że od 1987 Dreamspell-roku nie tworzymy już nowej historii, lecz energetycznie cofamy się do początków historii naszego upadku, by naprawić lub usunąć to, co nie zostało dotąd uzdrowione.
Wiele osób nie może zrozumieć, że karmiczna przeszłość – pozytywna lub negatywna – powraca do naszego życia cyklicznie, w galaktycznych rytmach 260 dni, natomiast skutki kolektywnych działań meldują się w solarnych rytmach 52 lat. Podczas analizy konkretnego kinu roku należy uwzględnić jego pozycję wewnątrz 13-letniego cyklu.
Niebawem domknie się Rok Samoistnego Ziarna – czwarty i najważniejszy rok w 13-letnim cyklu przebudzenia w Muluc – a wraz z nim domknie się 4-letni etap przygotowań do wspólnej wyprawy w kierunku „Prapamięć”. O tym, jak znaczący był to etap dla ludzi i Ziemi, świadczył już sam natłok wydarzeń. My, Polacy, znaleźliśmy się chyba w światowej czołówce – afery, katastrofa smoleńska, powodzie, osuwiska, kampania wyborcza, wybuchy nienawiści, fale agresji, manipulacje medialne itp.
Osądy innych osób:
Jakże łatwo uzależniamy się od osądów innych osób i następnie na ich podstawie kształtujemy obraz nas samych. W celu prawdziwego wyzwolenia powinieneś słuchać tzw. dobrych i złych rzeczy, które mówi się o Tobie, bez jakichkolwiek emocji, ale rejestrując je jak komputer zapisujący kolejne dane, gdyż to, co oni mówią, więcej mówi o nich samych niż o Tobie.
(A. de Mello, Wezwanie do miłości - od dziś tę pozycję znajdziecie w naszej ofercie.)
Wszystkie kwestie, które wyłoniły się pomiędzy 2006 i 2010 Dreamspell-rokiem, służyły przygotowaniu bazy dla późniejszych działań. Nawet jeśli niektóre z nich wyglądały groźnie, nie powinno nas to zrażać. W ciągu ostatnich czterech lat przyciągana była tematyka karmiczna, poznawaliśmy czekające nas wyzwania, szukaliśmy pomocnych narzędzi i na koniec sami określiliśmy plan i przyszłą strategię działań. Od 26 lipca 2010 każdy z nas będzie stopniowo wprowadzany do akcji, na nasze ziemskie boisko, na którym nie będzie już ławek rezerwowych.
To między innymi było przyczyną, że zamiast biernie czekać na kulminację napięć, na bieżąco na naszej stronie poruszaliśmy te najbardziej kontrowersyjne kwestie, aby każdy mógł je zawczasu przemyśleć i choć po części rozładować w swoim polu.
Co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz; to czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie.
(A. de Mello Przebudzenie)
Jednak nie wszyscy chcieli czy też potrafili to pojąć, odnieść kolektywne negatywy do siebie. Nie dziwi zatem, że na finiszu roku zakipiał ocean emocji. Posypały się osądy, zarzuty, pomówienia. Niektórzy zupełnie zapomnieli, że istnieje coś takiego jak zbiorowa odpowiedzialność, przed którą nikt nie umknie. Szukali winnych na zewnątrz.
Dostało się także Kotwickiej, a niektórzy obrazili się nawet na Majów. Ale tak miało być – lepiej, że stało się to teraz niż potem i że fale agresji trafiły tu, a nie tam. Dzięki temu ładunek emocjonalny nie wrócił do nadawcy, bo został przetransformowany przez niebieskie światło i miłość.
O sztuce patrzenia:
Za każdym razem, kiedy jesteś zły i poirytowany przez kogoś, wtedy analizuj nie tę osobę, lecz samego siebie. Pytanie, jakie należy zadać, brzmi nie: jaki błąd zrobił ten człowiek, ale jaką prawdę o mnie samym odsłania mi moje zdenerwowanie (...) Najpierw przyjrzyj się bardzo prawdopodobnej możliwości, iż przyczyną, dla której wady danej osoby Cię drażnią, jest fakt, że Ty sam je posiadasz. Ale stłumiłeś je i w sposób nieświadomy projektujesz je na innych (...) Tak więc szukaj wad tej osoby we własnym sercu i w swojej podświadomości, a Twoja udręka zamieni się we wdzięczność, że czyjeś zachowanie stało się dla Ciebie okazją do odkrycia samego siebie.
(A. de Mello, Wezwanie do miłości)
Kampania wyborcza na finiszu Dramspell-roku przeobraziła się w kipiący tygiel emocji. Zupełnie niepotrzebnie - bo przecież nie chodziło o agitację czy programy wyborcze, ale o wibrację wypowiadanych słów, retorykę, styl, szacunek dla rywala i jego sztabu. Wiele osób wciąż nie potrafi odróżnić osądu od wyrażania spostrzeżeń oraz manipulacji od wskazówek. Różnice są ogromne.
Przykład:
● Osąd mówi: „jesteś kłamcą” – Spostrzeżenie powie: „kłamiesz”.
● Manipulacja mówi: „Nie głosuj na niego...” – Wskazówka powie: „Zagłosuj na tego, któremu ufasz, którego czujesz sercem, a nie, który wygląda piękniej”.
Niektóre osoby, podające się za znawców Kalendarza Majów, kojarzą Tzolkin wyłącznie z duchowością, w której nie ma miejsca na politykę i fizykalność.
Inne z kolei uważają, że starożytni Majowie nie mogli mieć pojęcia o problemach współczesnych, dlatego nie wolno interpretować zdarzeń w oparciu o kiny Tzolkin. Mają prawo tak sądzić, ale nie mają prawa mówić, co wolno, a czego nie wolno, ponieważ dysponują wiedzą cząstkową. Z pewnością nie czytały „Faktora Majów” Argüellesa czy przynajmniej „Kompendium” Kössnera. Z takimi osobami trudno jest dyskutować.
Tak często dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi zupełnie coś innego. Dla mnie Tzolkin jest najdokładniejszą mapę topograficzną terenu, po którym się poruszam, a energia dnia – kompasem na drodze. W tej podróży towarzyszą mi dwie książki „Przebudzenie” i „Wezwanie do miłości” – Anthonny de Mello, niepokorny jezuita, mistrz sztuki patrzenia na siebie, ludzi i życie, mój ulubiony autor. Nie łatwo być jego uczniem! Ale warto się uczyć, nawet jeśli czasami trzeba iść pod prąd, wbrew powszechnym opiniom i tendencjom. Jedyne, co trzeba posiadać, to wiara, odwaga, pokora wobec wiedzy i szacunek dla każdego człowieka. To sprawia, że nie ulegam ani prowokacjom, ani presji i to najbardziej bulwersuje "majańską opozycję”.
Bezpieczniej jest przyjąć postawę zachowawczą i pisać tylko o tym, co wiadomo, że spodoba się ogółowi, a nie o tym, co faktycznie kształci, rozwija zdolność patrzenia. I wcale nie chodzi o to, by się zgadzać, ale by zostawić sobie czas na przemyślenia, rozważania, wyciągnięcie własnych wniosków – na spokojnie, bez wybuchu gniewu, z dala od emocji. Jeśli ktoś nie szuka odwetu, nie dosięgnie go ludzka złość i nienawiść.
Klucz do wiedzy i sposób na uodpornienie się na manipulacje z zewnątrz na kolejne turbulentne lata zawarty został w książce 2012 – Początek końca czy radość początku. Jest to nasz przewodnik aż do 2039 roku.
Natomiast, czy chcemy, czy nie chcemy, do 2012 roku musi rozładować się nasza karma, ale sfera mentalna czy też światy wirtualne, które nazywam „pokarmiczną nadbudową”, będzie nas dręczyć mniej więcej do około 2018-20 roku. Dlatego nie spodziewajmy się, że w grudniu 2012 zdarzy się cud albo że umkniemy do czwartego wymiaru. Jest to może wygodne, ale „czapki-niewidki” istnieją tylko w bajkach, co najwyżej „zakładamy” je u kresu naszej ziemskiej drogi, w chwili przejścia na tamtą stronę. Ci, którzy mówią: „oby tylko wytrzymać do 2012”, w grudniu 2012 będą najbardziej rozczarowani. Nie wolno wyczekiwać na cud, oglądać się na innych, wegetować, trwać w bezruchu. To pułapka, ostatni ślepy zaułek tuż przed metą.
Sobota, dnia 10 lipca 2010
Kin 93, Czerwony Biegunowy Wędrowiec, portal
Siła wolności wewnętrznej i stabilizacji procesów.
 |