Listy
PRZYSZŁOŚĆ POLSKI

[03-04-2009] PRZYSZŁOŚĆ POLSKI W TZOLKIN


Czy wierzy Pani w przepowiednie o Polsce mlekiem i miodem płynącej? Co na to Kalendarz Majów?


Sama wiara bez aktywności to za mało. W tej chwili nie widać woli działania ani ze strony rządu, ani społeczeństwa. Zapowiedzianej „miłości” nie ma – mamy za to kryzys, brak koncepcji społecznej, spadek poparcia w sondażach, szantaż gospodarczy ze strony firm zachodnich, histerię banków, koniec euforii i pytanie: co dalej? Jeśli będziemy zwlekać z porządkowaniem naszej sceny historycznej, oglądać się na Boga i liczyć, że nas ochroni, to możemy być mocno rozczarowani.

Jeśli chodzi o los Polski, aktualnie naszą przyszłość wyznacza Fala Ziemi – wyjątkowo „upolityczniona parcela” w Tzolkin. Tu bowiem urodziło się wielu polityków, aby świecić przykładem współpracy, pojednania, poszanowania godności człowieka, m.in. prezydenci: Lech Wałęsa (kin nar. Wicher 3) i Lech Kaczyński (kin ur. Łącznik 10) oraz premier Donald Tusk (kin ur. Księżyc 13). Tu zarejestrowana została Platforma Obywatelska i Socjaldemokracja Polska.





Prezydent odzwierciedla dominujący poziom świadomości narodu, premier – kierunek zbiorowego rozwoju. Dziś bilans nie wygląda imponująco. Co widzimy? – Obraz zakompleksionego, kochającego spory, nietolerancyjnego narodu, żądzę władzy, krótkowzroczność, wyprzedaż dóbr narodowych, sprzedajność, układy. Oczywiście nie wszyscy tacy jesteśmy, ale w takim kierunku zmierza polska polityka. Jest wielu mądrych ludzi, ale niewielu chce ich słuchać. Media potrafią zniszczyć lub wypromować każdego. Do heroicznych czynów zdolne są tylko jednostki, brakuje jednak odwagi, masowego poparcia, za to jest wielu gapiów. (Podobnie stało się z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, kin ur. Eb 1, który zaczął dobierać się do skóry elitom przestępczym i stał się ofiarą „układu”).

Ale zanim nasze ego podniesie bunt, wyjaśniam, że ten stan jest konieczny. Prywata, pieniactwo, życie ponad stan – to nasza cyklicznie powracająca przeszłość, która musi zostać uzdrowiona. Jeśli nie uporządkujemy tych pól, karma będzie musiała rozładować się sama. Znajdujemy się w 26-letnim procesie oczyszczenia i 13-letnim procesie przebudzenia – tu nie ma już „placu zabaw”. W Kalendarzu Majów cykl przebudzenia rozpoczął się 26 lipca 2006, w znaku Czerwonego Magnetycznego Księżyca, a zakończy się w roku Czerwonego Kosmicznego Księżyca 2018/19.

Na trzeciej pozycji Fali Ziemi, w znaku Elektrycznego Wichru, którego zadaniem jest zainicjowanie odnowy, urodził się prezydent Lech Wałęsa. I rzeczywiście stał się on ikoną polskich przemian. Dziś, w Roku Elektrycznego Wichru 2008/9 – dwadzieścia lat po przełomie, Lech Wałęsa wciąż nękany jest pomówieniami. Dlaczego? Dlatego że sam obrzuca obelgami bliskich współpracowników z czasów „Solidarności” i choć nazywa siebie praktykującym katolikiem, nie potrafi przebaczyć. Od osoby publicznej los wymaga więcej niż od innych.

W dziesiątym dniu Fali Ziemi urodził się król Jan III Sobieski (zob. rys.) – stąd tak chorobliwa rządza królowania u Lecha i Jarosława Kaczyńskich oraz Platformy Obywatelskiej z jej liderem. Sytuacja nie wygląda komfortowo, kiedy mamy do czynienia z butnym, zaborczym ego.

Natomiast trzynasta pozycja fali, Kosmiczny Księżyc - kin narodzin Donalda Tuska, daje mu – jako szefowi rządu – tylko dwie możliwości wyboru: drogę odpowiedzialnego męża stanu albo nieodpowiedzialnego guru. To, czego dokona jego rząd, będzie rzutowało na naszą przyszłość w roku 2018/19. Jak dotąd, ma on niewiele sukcesów na swym koncie: brak koncepcji rządzenia, wątpliwe nominacje ministrów – tak jak by nie było w Polsce mądrych osób. „Miłość” okazała się zwykłym sloganem wyborczym. Zabrakło jej, kiedy wybuchł konflikt gazowy w Europie – premier pozostał na urlopie (czwartym już w okresie 100 dni sprawowania urzędu). Nie było go również w czasie ważnej debaty w Sejmie – w tym czasie grał w piłkę nożną (dobra kondycja fizyczna na pewno przyda się w kampanii prezydenckiej).

Ten rząd nie rządzi, lecz trwa. Koalicja PO-PSL jest toksyczna dla Polski, a nowa PO-SLD nie powinna się zawiązać (szkoda czasu na reanimację „trupa” – taką wskazówkę dostaliśmy 8 XI 2008 r.). W obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłaby koalicja PO-PiS – niestety, na drodze stoi megalomania liderów obu partii, czyli samouwielbienie, podkreślanie własnej wielkości, wartości, znaczenia, możliwości.
Wybory niczego nowego nie wniosą – jak długo będą obowiązywały bloki wyborcze. Co z tego, że ludzie głosują na swoich faworytów, kiedy do Sejmu dostają się pierwsi z partyjnej listy i wciąż widzimy w Sejmie te same twarze.

Dzisiejsza scena polityczna to psychodeliczna orgia, która zmierza do punktu krytycznego i załamie się w ciągu około 10 lat. Nie jest to obraz statyczny, za 260 dni sytuacja może zmienić się diametralnie – na lepsze lub gorsze. Najprawdopodobniej będziemy musieli poczekać na dzieci indygo i dzieci kryształowe, które uaktywnią się około 2010-2015 r. Odegrają one podobną rolę, jak kiedyś rocznik 68., który przełamał stereotypy i umożliwił emancypację kobiet.

Ci, którzy wybrali Falę Ziemi na swoją scenę inkarnacyjną, zdecydowali się na niesienie pomocy Ziemi i ludziom. Los sprawił, że wielu z nich spotkało się w polskim parlamencie, by udowodnić swoją dojrzałość pośród wyzwań dnia codziennego i pokus wynikających ze sprawowanej funkcji. To tu mają zdać egzamin z troski o dobro ogółu, podejmowania decyzji ponad podziałami, współpracy, wzajemnego szacunku i odpowiedzialności za to, co robią. Jak na razie, żaden z aktorów sceny politycznej nie zdałby prostego testu, gdzie istniałyby tylko dwie odpowiedzi: „tak” lub „nie”. Fala Ziemi powierzyła im całe polskie bogactwo i wcześniej czy później, przyjdzie czas rozliczeń z tego, jak nim administrowali. Także tolerancja Gwiazd kiedyś się skończy.

Światło kontrolne zapali się pomiędzy 10 a 22 kwietnia 2009 roku. Następny obraz zobaczymy pomiędzy 26 grudnia 2009 i 7 stycznia 2010 (być może pokojowy impuls świąt wyciszy scenę polityczną na dłużej). Obserwując 13 dni Fali Ziemi, widzimy, w jakim kierunku zmierzamy jako naród, kto dojrzał do zadań, kto musi odejść, kto próbuje lawirować, by zatuszować swoje „nieuctwo” i utrzymać pozycję.

CZY ISTNIEJE WYJŚCIE Z IMPASU?

Oczywiście, że istnieje, ale dla wielu jest zbyt proste, by pójść tą drogą. Większość woli zamknąć się w domu, usiąść przed telewizorem, narzekać na rząd, drżeć o pracę, rodzinę, zdrowie, przyszłość. Oczekuje, nie dając nic w zamian.
Jako naród przyzwyczailiśmy się do konsumpcji na kredyt, jednak kredyt kiedyś trzeba spłacić. Jeśli będziemy się ociągać, powalą nas narastające odsetki. Taką sytuację mamy obecnie.
Brak wymiany energetycznej zauważam również na spotkaniach.

Globalne zmiany zawsze zaczynają się od uświadomienia jednostki. Jednostka ludzka potrzebuje minimum 13 dni (okres fali), by zainicjować jakiekolwiek zmiany w polu swojej świadomości, w polu świadomości grupowej potrzebujemy minimum 260 dni.

Na tym polu praca z Tzolkin i Kalendarzem Trzynastu Księżyców jest najlepszą inwestycją życiową. Dlatego warto uświadamiać ludzi. Po to jesteśmy teraz na Ziemi.


Zachęcam wszystkich do zrobienia podobnej analizy we własnej fali narodzin. Tu pomocna będzie książka Kalendarz Majów i numerologia oraz osobista dociekliwość i inwencja.


Piątek, dnia 3 kwietnia 2009
Kin 150 - Biały Rezonansowy Pies, PORTAL
Siła partnerstwa – tolerancja, lojalność albo sztuczki ego
Fala Ziarna – poszukiwanie „144” pierwotnych engramów